Witam,
Na wstępie może zredukuję tytuł do postaci "Jak nie tracić na spekulacjach". Czemu ta redukcja? Bo podejrzewam, że ci co mają kapitał i możliwości mają także wiedzę. A Ci, którzy wchodzą na tego bloga, to zwykli, biedni i średnio-zarabiający ludzie, którzy nie mają takich pieniędzy i takich powiązań, by móc spekulować.
A jak spekulują bogate rekiny? Idealnym przykładem są ostatnie spadki na giełdach. W mediach wręcz buczało, że spadki spowodowane są obawami... No, nie bardzo. Nie obawiali się niewypłacalności Grecji, ale liczyli, że za ich decyzjami pójdą i inni, drobni ciułacze. I właśnie na takich drobnych ciułaczach zarabiają duże rekiny.
Jeśli wciąż nie rozumiecie, to po kolei. Akcje rosną, w mediach gloria na temat kondycji gospodarki, sytuacji finansowej w Polsce i na świecie; drobny inwestor myśli więc: "Warto kupować"; i kupuje. Nagle spadki, w mediach informacje: "Inwestorzy boją się, że wierzyciele nie umorzą długu Grecji", więc biedny, drobny inwestor, aby nie stracić za dużo, sprzedaje z "małą" stratą.
Kto na tym zarabia? Ktoś, kto już wcześniej wiedział, że wierzyciele umorzą tę część długu Grecji, ale swoją sprzedażą (na której nomen-omen, pewnie już w chwili transakcji trochę zarobił) dał "sygnał" drobnym inwestorom do sprzedaży akcji, które później on odkupi po niższej cenie.
Jak więc nie tracić na spekulacjach? Nie sprzedawać, gdy akcje lecą na łeb na szyję, a nie ma ku temu racjonalnych przesłanek. A te przesłanki to: kondycja spółki, kondycja branży, ceny surowców, którymi spółka handluje, no i jak to było w 2008 roku - kryzys.
Na giełdzie najważniejsze jest zachowanie zimnej krwi. Drugą rzeczą jest nie inwestowanie pieniędzy licząc na krótkotrwały, szybki zarobek. NIE INWESTUJMY KAPITAŁU, KTÓRY OSZCZĘDZAMY NA COŚ (chyba, że to coś chcemy kupić za 10 lat). Inwestujmy w spółki surowcowe, z udziałem państwa, typu: PKN Orlen, Lotos, KGHM, Bogdanka, czy nawet JSW, które miało tylko, źle wyceniony debiut (a może dobrze, ale na korzyść budżetu państwa). A trzecia, kto wie czy nie najważniejsza rzecz to nieuleganie informacjom (dezinformacjom) medialnym.
Nie jest łatwo, ale się opłaca. Zarabiajmy więc.
Ps. Niedługo II część o zarabianiu na giełdzie, z wykresami.
Super rady, oby dużo ludzi trzymało się Twoich rad, a szybko pomnoże mój kapitał.
OdpowiedzUsuń1. jezeli wstrzymujemy sie z kupnem w czasie trendu wzrostowego tracimy potencjalne zyski
OdpowiedzUsuń2. jezeli ktos nie obraca duzym kapitalem to dlugoterminowe oszczedzanie nie ma wiekszego sensu, jako ze ludziom mniej zamoznym nie chodzi o prezerwacje kapitalu lecz jego aprecjacje. 5% zysk na 50 000 zl oszalamiajacym wynikiem nie jest.
3. inwestowanie krotkoterminowe poprzez short-selling czy spekulacje derywatywami czy forex daje olbrzymie mozliwosci na duzy profit, podobnie jak arbitraz czy day-trading.
4. spolki z udzialem skarbu panstwa to zazwyczaj wielkie molochy ktore szybka faze wzrostu maja za soba, rozwijaja sie w wolnym tempie a dywidendy nie rzucaja na kolana
W końcu jakiś konstruktywny komentarz, do którego mogę się odnieść.
Usuń1. Jak najbardziej się zgadzam, z małą uwagą. Trend musi zaczynać się od dołka i muszą istnieć jakieś czynniki wskazujące na jego trwałość.
2. Jak najbardziej
3. Też prawda, ale do tego trzeba dzień w dzień siedzieć przed komputerem od 8:30 do 17:30, no i mieć spore doświadczenie. Sam nie korzystam, jak pisałem w innych postach.
4. Tak, tylko, że wolne, równe tempo i udział skarbu państwa gwarantują pewny zysk (taki lepszy fundusz inwestycyjny), oczywiście trzeba pamiętać, że kondycja spółek surowcowych zależy od cen surowca.
Nie zgodze sie z inwestowaniem w spolki skarbu panstwa zwlaszcza przy obecnym klimacie politycznym. Rzad ebdize chcial jak najwiecej wyciagac w postaci dywidendy (przyklad ostatni mamy Tauron - 50% prawie wzrost dywidendy, kiedy spolka ma zadluzenie do splacenia). Spolki te sa zwykle takze bardzo slabo zarzadzanie co powoduje zawirowania na ich kursie (przyklad PZU, ktore siediz na pieniadzach, ale niestety zpowodu niebardzo madrego prezesa nie wie co ma zrobic i jak sie rozwijac - brak strategii). Do tego spolka skarbu panstwa groza nagle spadki kursu, kiedy nagle rzad oznajmi, ze wyprzedaje akcje. Inwestorzy zaczna wowczas uciekac i mamy zamieszanie gotowe. Poza tym ekspozycja na niezbyt rozgarniete pomysly rzadu (typu polaczenie JSW z niedochodowa spolka) moga takze powodowac spadki kursow... a zwykle to spada bardzo szybko, natomiast rosnac niebardzo chce rownie sprawnie (i znowu przyklad PZU, ktore sie nie moze zmobilizowac od dluzszego czasu).
OdpowiedzUsuńSorry, ale takie banialuki to rzeczywiście możesz pisać dla tych "zwykłych, biednych i średnio-zarabiających ludzi, którzy nie mają takich pieniędzy i takich powiązań, by móc spekulować". Ale nie powinieneś tego robić, bo pomijając rzeczy oczywiste (np. "NIE INWESTUJMY KAPITAŁU, KTÓRY OSZCZĘDZAMY NA COŚ") świadomie lub nieświadomie wpuszczasz ich we kanał.
OdpowiedzUsuńPrzykład?
"Jak więc nie tracić na spekulacjach? Nie sprzedawać, gdy akcje lecą na łeb na szyję, a nie ma ku temu racjonalnych przesłanek."
Człowieku, nie pisz takich rzeczy. Chyba że chcesz, żeby się jeden z drugim naiwniak zaopatrzył w papier często na naprawdę długi termin (co jest i tak stratą nawet jeśli wyjdzie się na zero -a to z powodu tzw. kosztu utraconych korzyści). Słyszałeś może o czymś takim jak niewalczenie z trendem i cięcie strat? Obie rzeczy trzeba umieć robić (zwłaszcza ta drugą) i do obu potrzebna jest zimna krew i chłodna kalkulacja. Owszem, czasem zdarzają się sytuacje, że opłaca się przeczekać niewielką panikę, ale to jest szczególna sytuacja. I na pewno nie opłaca się w ten sposób ryzykować w bessie.
Radząc im to, co poradziłeś, stawiasz ich w sytuacji np akcjonariuszy PBG, którym akcje spółki potaniały od 2007 roku z niemal 400 zł do przedziału 5-10 zł, a firmie na dokładkę grozi bankructwo (choć tak BTW, obecnie jest wymarzona do fantastycznych spekulacji). Gdyby taki leszcz posłuchał Twojej rady, straciłby większość swojego kapitału i przez pięć lat albo cierpliwie czekał na zyski lub wyjście na zero, albo w którymś momencie sprzedał z dużą stratą. Tak czy inaczej byłby w plecy.
A co powinien zrobić? Powinien ciąć szybko straty i szukać kolejnej okazji do zarobku. Jeśli zrobiłby to z głową i wyczuciem, to zarobiłby ładny procent przez te lata, a akcje wspomnianego PBG dziś kupowałby po kilka złotych i na pierwszym z brzegu podbiciu byłby do przodu.
I na koniec mała rada dotycząca inwestowania: "Dobrzy wojownicy z dawnych czasów najpierw dbali o to, by ich samych porażka nie mogła dosięgnąć, a następnie czekali na sposobność pokonania przeciwnika. Dobry wojownik może więc zabezpieczyć się przed poniesieniem porażki, lecz nie może być pewnym pokonania przeciwnika." -Sun Tzu
I jeszcze jedno. Wspomniałeś o inwestycjach w spółki surowcowe z udziałem SP. To często jest niezła inwestycja, ale taka inwestycja na ogół jest dobra na spekulację a nie na długi termin. Na długi termin to się bierze jakiś kapitał, który w razie czego możemy całkowicie poświęcić, wybiera się spółkę, która dobrze rokuje na przyszłość ale jest niedokapitalizowana, niedoszacowana lub ma ciekawe projekty lecz mało rozgłosu (i najlepiej jak ma niewielką ilość akcji), kupuje się ją i trzyma (w miarę możliwości i rokowań dokupując kolejny pakiet akcji). Przykład? Gant w czasach gdy chodził po 2 zeta. City Interactive, które poleciało z okolic 2 zł na 30 zeta.
Dobrych zysków. :)